Niepokojące dźwięki przyszłości, czyli „Chór zapomnianych głosów” Remigiusza Mroza

Remigiusz Mróz „Chór zapomnianych głosów”

– Uważasz, że przyszłości nie można zmienić, prawda?

– Po czym poznałaś?

– Po tym, że jesteś ponurakiem. Każdy ponurak jest też fatalistą, a od tego do koncepcji niezmienności czasu jest już rzut kamieniem.

Patrzę: „Mróz, do tego Remigiusz”. Myślę sobie: „ej, czy to możliwe, że to ten od kryminałów, co to zbierają tyle pochlebstw wśród recenzentów, szczególnie płci pięknej? Nie… to pewnie jakiś chwyt, żeby przyciągnąć jego rzesze fanów, bo co on by robił w fantastyce?” Poruszałam żyłką detektywa, Internetem i potwierdziło się: Mróz napisał powieść science fiction. Jako, że nie obcowałam jeszcze z twórczością pana Remigiusza, rzuciłam mu wyzwanie, brzmiące mniej więcej tak: poznasz autora dobrego, po fantastyce jego… i poleciałam mrozić się w kosmosie. Dosłownie! 😉

Continue reading →

Odcięte palce i wydawniczy światek, czyli „450 stron” Patrycji Gryciuk

Patrycja Gryciuk „450 stron”

Książka to nie tylko literatura. To sztuka, przyjemność. To też biznes. Wyjawianie prawdy. Nieśmiertelność historii i tych, którzy ją stworzyli.

Zastanawiam się nad definicją kobiecego kryminału. To taki napisany przez kobietę dla, raczej, kobiet? Czy może chodzi o to, że główny bohater jest zobligowany do noszenia kiecki (jednak przeważnie tego nie robi)? Czy może, że akcję prowadzi nieustraszona pani komisarz, a nie wąsaty, z palcami upaćkanymi pączkiem policjant? Do tychże przemyśleń natchnęła mnie lektura „450 stron” Patrycji Gryciuk, która ma niby pisać tak jak Coben, gdyby był kobietą. Nie czytałam jeszcze dzieł Harlena, ale jeśli ma on tak pisać, to chyba odwlekę tę lekturę… Continue reading →

Czarna magia magicznego Krakowa, czyli „Spalić wiedźmę” M.Kubasiewicz

Magdalena Kubasiewicz „Spalić wiedźmę”

Kraków jest miastem magicznym, a Magdalena Kubasiewicz dodała tej magii nowej mocy, umieszczając w nim wiedźmę-opiekunkę. Ba! Wmiksowała w to jeszcze krakowskie legendy i króla! Czy połączenie współczesności z ludowymi wierzeniami może się udać, zwłaszcza tak młodej, debiutującej autorce? Biorę ją na widelec! 😉

Continue reading →

Nieustanna kłopotów aria, czyli małżeńska awaria Sochy i Witkiewicz

Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz „Awaria małżeńska”

Życie to nie wyścig, w którym gonimy idealną wizję samych siebie. To również wpadki, błędy i drobne pomyłki. Warto pamiętać o jednym: nadmiar słodyczy potrafi w końcu zemdlić. Nadmiar doskonałości również.

Żeby na małżeństwo przyszła ochota,
trzeba po prostu… przejechać kota,
złamać rękę, unieruchomić nogę,
a faceta wrzucić na głęboką wodę. Continue reading →

Czarny pieprz i czarna… pedagogika, czyli „Krew we Fryzji Wschodniej” Wolfa

Klaus-Peter Wolf „Krew we Fryzji Wschodniej”

Klaus-Peter Wolf najwyraźniej należy do tego gatunku mężczyzn, których nie powinno się oceniać po tym jak zaczynają, ale po tym, jak… piszą kontynuacje. 😉 „Krew we Fryzji Wschodniej” w porównaniu do części poprzedzającej była niczym wiatr, który porywa i rozwiewa wątpliwości, co do talentu autora. Jak tym razem wypadła nadkomisarz Klaasen?

Continue reading →

Jak demon Laplace’a, który do świadomości nie powraca… czyli „Krew na placu Lalek” Kotowskiego

Krzysztof Kotowski „Krew na placu Lalek”

Maria właściwie nie istnieje w świadomości i wspomnieniach kogokolwiek, kto miał z nią kontakt. Wszystko, co jest z nią związane: twarz, słowa , czyny, to co napisała lub zostało o niej napisane znika w tajemniczy sposób wraz z nią, kiedy odchodzi, wystarczy, że na kilka sekund nie ma z kimś kontaktu… Coś wtedy czyści jego umysł z najmniejszych nawet skojarzeń z kobietą…

Continue reading →

Różowa lista nazwisk do odstrzału, czyli „Morderca z Fryzji Wschodniej” Wolfa

Klaus-Peter Wolf „Morderca z Fryzji Wschodniej”

Klaus-Peter Wolf, znany niemiecki scenarzysta, autor prawie pięćdziesięciu książek dla dzieci i kilkunastu powieści, zarówno dla młodzieży, jak również thrillerów, „Mordercą z Fryzji Wschodniej” rozpoczyna cykl z komisarz Ann Kathrin Klaasen w roli głównej. Przyciągająca wzrok okładka zapowiada soczystą porcję niemieckiej prozy, czy tak było?

Continue reading →

Wolność albo śmierć, czyli „Delirium. Trylogia” Lauren Oliver

Lauren Oliver „Delirium. Trylogia”

Spotkałam Odmieńca, co urzekł mnie wielce,

Pokazał mi uśmiech i skradł moje serce.

Trylogia Delirium, jak sama nazwa wskazuje składa się z… czterech książek. 😉 Tak, tak, nie upadłam na głowę i wiem, o czym piszę. Wydany w 2015 zbiór powieści, który można także dostać jako odrębne tomy, zawiera: „Delirium”, „Pandemonium”, „Requiem” i „Opowiadania”. To niezła cegiełka, licząca sobie ponad 920 stron, a pewnie byłoby ich więcej, gdyby była rozmiarów standardowych książek. Ocenię ją ogólnie i każdą część osobno, bo, jak to bywa z seriami, do każdego tomu można się przyczepić i niekoniecznie wystawić mu notę poprzednika. No to siup! 🙂

Continue reading →

„Les Farfocles”, czyli o modnych babach i chłopskich ćwokach według Szczygielskiego

Marcin Szczygielski „Les Farfocles”

W skład „Les Farfocles” wchodzą dwie powieści Marcina Szczygielskiego, które ukazały się również jako samodzielne książki, dlatego postanowiłam opisać każdą z nich, bo może zainteresowanym łatwiej będzie dotrzeć do poszczególnych tytułów, niż do tego zbiorku z 2009 roku.

Na tapetę idą „Nasturcje i ćwoki”, które w założeniu miały być pastiszem popularnej kobiecej literatury, święcącej komercyjne triumfy. To naśladownictwo jest wręcz karykaturalne, a nad głównymi bohaterkami: Zośką i Agą, Szczygielski pastwi się potwornie, robiąc z nich wielokrotnie idiotki i bezmózgie pustaki. Jedno trzeba mu przyznać: humor tryska z lektury, podobnie jak ślina, kiedy wyrzuca ją niekontrolowany wybuch śmiechu, niestety zdarzający się notorycznie podczas czytania.

Continue reading →

Jak Romeo i Julia wyemigrowali na Kresy, czyli o „Czasie tęsknoty” Grzegorzewskiego

Adrian Grzegorzewski „Czas tęsknoty”

To było jak wykopanie taboretu spod nóg skazańca. Cały świat zastygł w pozornej ciszy będącej jedynie fazą lotu, po którym mordercze szarpnięcie sznurka zakończy jego żywot.

Do powieści historycznych często podchodzę jak do kałuży: teoretycznie zakładam jaka będzie, nie spodziewając się jej głębi, a przede wszystkim wydaje mi się, że zabrudzi mój „czas na rozrywkę” notkami historycznymi wagi ciężkiej, które przywołają niemiłe wspomnienia zakuwania na niezbyt lubiany przedmiot w czasie szkolnej edukacji. „Czas tęsknoty” musiał swoje przeleżeć na mojej półce, żebym wreszcie zdecydowała się na tę lekturę. Czy książka, jak wino, im dłużej poleży, tym lepiej smakuje? 😉

Continue reading →

Killerów trzech i ich fartowny pech, czyli o książce Rudnickiej

Olga Rudnicka „Fartowny pech”

W Paszczach, Poznaniu i miejscach nieznanych, gdzie „mięchem” rzuca nie tylko gangster, ale także wiejska przekupka (niekoniecznie trudniąca się ubojem chociażby ptactwa z własnego podwórka), rodzą się uczucia, noże wbijają się w piersi, a pistolet sam odpala. Jest zabawnie, chwilami groteskowo, czyli… cała Rudnicka!

Continue reading →

Ja się nie wstydzę, ja jasnowidzę! – czyli „Czas żniw” Samanthy Shannon

Samantha Shannon „Czas żniw” (tom I)

Dystopie są specyficzne, bo oprócz kreowania niezbyt wesołej wizji świata przyszłości, wprowadzają mnóstwo rzeczy, terminów, pojęć, które w łepetynce człowieka z kulejącą wyobraźnią się po prostu nie pomieszczą, męcząc okrutnie i wyzwalając odruch lekturowo odstawczy. To rodzaj literatury, który nie trafi do każdego, bo po co szukać rzeczy ukrytych za symbolami, skoro można pożywić się zarumienioną niczym jabłuszko prostotą i bezpośredniością serwowaną na przykład przez przewidywalne obyczajówki? Czy Shannon, pisząc swoją debiutancką powieść w wieku 22 lat, potrafiła zgotować ucztę dla zmysłów? Czy pomysł, żeby wyruszyć w zaświaty i kontaktować się z duchami, był strzałem w dychę?

Continue reading →