Dużo czaru i uroku w 2018 roku! czyli „CzaroMarownik”

Magiczny kalendarz „CzaroMarownik”

Obawiałam się przesytu magii, jakichś podprogowych ezoterycznych przekazów i nachalnego wciskania pseudonaukowego kitu. A co otrzymałam? Bardzo poręczny, porządnie wykonany przejrzysty kalendarz, który z ochotą zapełnię nie tylko ważnymi datami w 2018 roku, ale może ulotnymi myślami, które dzięki „CzaroMarownikowi” nie będą takie całkiem niedoścignione.

Continue reading →

[BOOK TOUR] O idealnym Pawianku i spuchniętych jądrach, czyli „Bez pamięci” Martyny Kubackiej

Martyna Kubacka „Bez pamięci”

Kurdupel z bidula, córka mafiozy, książkowa recenzentka po przejściach i opłakujący siostrę syn alkoholika – taki zestaw serwuje nam autorka, mając nadzieję, że upiekła pyszne ciacho. Niestety nie każdy lubi takie słodycze, a niektórzy mają uczulenie na pewne, przeidealizowane schematy…

Continue reading →

O łotrzykach do kochania, czyli „Szóstka Wron” Leigh Bardugo

Leigh Bardugo „Szóstka Wron” (I tom trylogii)

Choć minęło już prawie dwa tygodnie odkąd skończyłam czytać „Szóstkę Wron”, nie potrafię zebrać słów, żeby wyrazić to, jakie emocje we mnie wywołała ta lektura. I nie, nie sama historia mnie urzekła, choć ona również była niezgorsza, ale bohaterowie i to, jak zostali wykreowani. Książka mocno wpędziła mnie w kompleksy!

Continue reading →

Ze strachu żołądek skręca – zawód: morderca, czyli „Jestem śmiercią” Chrisa Cartera

Chris Carter „Jestem śmiercią” (VII tom serii)

Kiedy seria ma już sześć tomów, a wychodzi siódmy, pojawia się niepokój, że autor licząc na wyrobioną markę, będzie serwował czytelnikowi jednego wielkiego flaka z olejem, na siłę ciągnąc wątki i powielając schematy. Ale nie Carter! Ten to już nie tylko wymyślnie morduje, ale postanowił być bardziej drobiazgowy, skupiać się na szczegółach, wręcz czytać metki z kombinezonów, które zakłada się na miejscu zbrodni. I miażdży tym system! Wrażliwe żołądki lepiej nie wchodźcie w to bagno…

Continue reading →

„Kwak rudy nie szczyty” czyli „Czerwień rubinu” Kerstin Gier

Kerstin Gier „Czerwień rubinu” (I tom Trylogii Czasu)

Jedni oglądają filmy kostiumowe, a inni bawią się chronografem i tak trafiają do epok, gdzie wymyślne kapelusze, bufiaste rękawy i stukot szpad ekscytują, a sekrety skrywane przez wieki są jeszcze bardziej tajemnicze.  Czy Kerstin Gier lepiej pisze o czasie, czy o snach?

Continue reading →

Powiedz tarociku, kto morduje w psychiatryku? czyli „Głosy” Ursuli Poznanski

Ursula Poznanski „Głosy” (III tom)

Drugi kryminał, trzecie zaskoczenie i pierwszorzędna intryga – tak wygląda Ursula Poznanski w moich liczbach. Z pozoru mieszanka wybuchowa: tarot, psychiatryk, słyszenie głosów, romans i garść trupów. Niejednemu autorowi by to się spieniło, zwarzyło i nie urosło, ale nie Poznanski, która bez pośpiechu doprawia śledztwo nowymi wątkami, na tyle rozbudzając czytelniczy apetyt, że trwa się z jej powieścią do ostatniej strony, by pożreć w całości to upieczone w dobrej formie kryminalne ciastko.

Continue reading →

[PREMIEROWO] O psiotworach i ośmioletnich rycerzach z Miamas, czyli „Pozdrawiam i przepraszam” Fredrika Backmana

Fredrik Backman „Pozdrawiam i przepraszam”

Bycie kimś szczególnym jest najlepszym sposobem, aby być kimś innym.

Lubię książki pokręcone, z zawoalowanym przekazem, które w miarę wgłębiania się w treść nie tylko pobudzają czytelniczy apetyt, ale przede wszystkim wyobraźnię. Lektury wręcz specyficzne, napisane w tajemnym języku, które nie trafią do każdego, bo po prostu trzeba być innym, żeby pojąć ich sens. Innym jak Elsa, innym jak jej osiemdziesiąt lat starsza babcia. Podejmiesz rękawicę i zostaniesz rycerzem z Miamas, gotowym zmierzyć się z cieniami?

DZIŚ PREMIERA „Pozdrawiam i przepraszam” Fredricka Backmana!

Continue reading →

O jeżu i zającach pędzących z GPS-em, czyli „Polowanie” Ursuli Poznanski

Ursula Poznanski „Polowanie” (I tom)

Jestem ludkiem, który najlepsze kąski zostawia na koniec, a wtedy zmniejsza tempo jedzenia, delektując się każdym gryzkiem, żeby jak najdłużej czuć smak jakiegoś frykasa. Podobnie rzecz ma się, jeśli chodzi o książki – lubię czasem w nich trochę „posiedzieć”, a nie pacnąć w kąt, jako szybko odfajkowana kolejna pozycja na liście. Niektóre książki na to po prostu nie zasługują. 🙂

Continue reading →

O pajączku, który przecież raz powiedział prawdę, czyli „Pajęczyna” Agathy Christie

Agatha Christie „Pajęczyna”

Czy Christie nie porwała się z motyką na Słońce, tworząc sztukę, której akcję rozegra jednego dnia, w jednym pomieszczeniu i to jeszcze bez udziału szlachetnego Poirota lub choćby dziergającej na drutach panny Marple? Ależ skąd! Królowa Kryminału pokazała klasę, robiąc z morderstwa może lekką farsę, ale jakże przyjemną w odbiorze.

Continue reading →

Nie wszystko zło(to), co się świeci, czyli „Onyks” Jennifer L. Armentrout

Jennifer L. Armentrout „Onyks” (II tom serii Lux)

Więcej Daemona – te słowa myślę, że towarzyszą niejednej czytelniczce, zwłaszcza zadowolonej po lekturze pierwszego tomu serii „Lux”. I oto Armentrout spełnia nasze oczekiwania, rozgrzewając nasze serducha i policzki nieziemskim zielonookim facetem do schrupania. Mrau!

Continue reading →

Przygoda z gadem, który świeci… przykładem czyli „Obsydian” Jennifer L. Armentrout

Jennifer L. Armentrout „Obsydian” (I tom serii Lux)

Zaczęłam przygodę z Armentrout od jej serii „Dark Elements” i od razu poczułam to „coś” do literek autorki. Postanowiłam cofnąć się jednak kilka lat do tyłu i zobaczyć, jak sobie radziła w serii „Lux”. Gacie mi spadły z wrażenia – tyle mogę powiedzieć i dorzucić jeszcze: łaaał!

Continue reading →

Mamlę tyłem ciuszek z kojotem, czyli „Silver. Trzecia księga snów” Kerstin Gier

Kerstin Gier „Silver. Trzecia księga snów” (III tom trylogii)

Czerwona okładka dołącza do poprzednich tomów Silvera, żeby cieszyć oko jako naprawdę śliczna ozdoba biblioteczki. Ale przecież książek nie należy oceniać tylko po okładce, więc słów kilka o tym, jak Kerstin Gier zakończyła swoją senną trylogię. Czy warto zapamiętać te tytuły?

Continue reading →