Awaria reaktora Tillmana doktora, czyli „Efekt Rosie” Graeme Simsion

Graeme Simsion „Efekt Rosie” (II tom)

Dziś będzie rymem, by spoilerów było mało,
a przy okazji skuteczniej do lektury się zachęcało. 🙂

Małżeństwo ma wiele skutków,
szereg radości, ale i smutków,
zwłaszcza gdy w związek wstępuje Don,
(tak, ten od kwestionariusza dla żon).
Jego logiczny, uporządkowany świat,
musi uzyskać zupełnie nowy ład,
pełen kompromisów i wyrzeczeń,
ale i wielu łóżkowych podnieceń.
I kiedy nie jest najlepsza pora,
przychodzi awaria reaktora,
która Tillmanowi spędzi sen z powiek,
bowiem konstruuje się nowy człowiek!!
I jak tu ogarnąć ojcostwa temat?
Czy narysować w łazience schemat?
A może zaczaić się na obce dzieciaki
i przez to trafić na chwilę do paki?
Jak wspierać żonę, jak zabrać się do tego,
kiedy ona ma w głowie obraz ojca idealnego?
Czy Gene, George, Dave i ich wsparcie,
nie rzuci go rekinom na pożarcie?
Trzeba mieć plan albo i dwa plany,
a temat musi być ciągle badany,
nawet w homoseksualnym związkach,
i w wielu grubych naukowych książkach.
Czy Don przygotuje się do tego szaleństwa,
nie rujnując swojego małżeństwa?
Na te pytania odpowiedź przynosi
fascynująco-zabawny „Efekt Rosie”,
który nie tylko bawi, ale i wzrusza,
i wiele życiowych kwestii porusza.
Dlatego już, już, bez ociągania,
koniecznie poznaj Dona Tillmana! 🙂

I żeby poprzeć moje wywody, jeden cytacik dla osłody:

Mniej więcej przez trzy minuty próbowaliśmy się porozumiewać za pomocą prostych znaków języka migowego. Wydedukowałem, że pytanie Lydii brzmi: „Jak dziecko ma spać w tych warunkach?”, na co Sonia odpowiedziała: „czaszka, pa-pa, ptak, kangur, nie, nie, nie, jeść spaghetti”.

W końcu muzyka umilkła i Sonia mogła użyć słów:

– Myślę o tym, żeby lecieć z powrotem do Włoch.

 

Za zabawną, ale i pouczającą lekturę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina! 🙂

Media_rodzina

 


Książka bierze udział w wyzwaniu:

  6 czyli sześć tytułów, które polecisz innym, bo wbiły cię w fotel w 2016 roku (7)

  • Twoja recenzja jest tak niesamowita jak „Efekt Rosie” . Pozdrawiam serdecznie, ciekawe czy Simsion pokusi się na napisanie kolejnej części?

  • Pierwszy raz czytam taką recenzję! Brawo! A niech tam, przeczytam ją sobie jeszcze raz!

    • Dziękuję za uznania słowa,
      oby lektura również była fajowa!
      „Rosie” do Ciebie wyciąga swe łapki,
      zachęcając do spotkania poza blogiem Gagatki. 😉
      PS. Już kilka książek rym mój poznało
      (choć sama nie wiem jak to się stało ;)).

  • Kaśka P.

    Rymy jak zawsze klasa! <3

    • A książka jeszcze lepsza niż moje częstochowskie rymowanie. 🙂
      Polecam. 🙂
      Pozdrowienia ślę 🙂

  • Koniecznie, bez ociągania, muszę poznać Dona Tillmana! Skoro Stworek tak wychwala, książka musi być niczym z żurnala.

    Takie tam kiepskie wypociny do Twojego cudnego poematu 🙂

    • Drodzy panowie i drogie panie,
      cóż to za piękne rymowanie! 🙂
      Jesteś wielce utalentowana!
      Zdecydowanie poznaj Tillmana! 🙂
      Za to, że jesteś dziękuję,
      moc uścisków Ci przekazuję :*

    • Jaki cudny wierszyk. Utalentowana to jesteś Ty 🙂

  • Zdecydowanie chcę poznać Dona Tillmana! 🙂 Jestem ciekawa, jak sprosta nowemu zadaniu i czy go przypadkiem nie przerośnie 🙂 Jak zawsze bajeczny rym u Ciebie, który potrafi znienacka zachęcić do lektury 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

    • Ta nietuzinkowa postać zdecydowanie zasługuje na uwagę. 🙂 Simsion bardzo dobrze sobie radzi z kreacją bohaterów. :)I z fabułą. I w ogóle jest ekstra, no. 🙂
      Dziękuję za pochwały. 🙂 Jest mi niezmiernie miło. 🙂
      Uściski! 🙂

  • Takie recenzje to ja mogę czytać! Pierwszy raz spotkałam się z takim przedstawieniem książki i bardzo mi się spodobało! Jeśli ta pozycja jest choć w połowie tak ciekawa jak Twoje rymy, to jak najbardziej jestem na tak! 😉

    • Pięknie dziękuję za miłe słowa. 🙂
      Zdecydowanie książka lepsza od moich częstochowskich rymów. 😉 Polecam się przekonać. 🙂
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Właśnie skończyłam część pierwszą i poszukuję drugiej! Jestem taka przejęta, że nie mogę usiedzieć w miejscu 🙂 moja mama także jest zachwycona. Pokochałyśmy Dona, skradł nasze serca, jest jedyny w swoim rodzaju. Autor ma wspaniały styl, który na pewno zawojuje mnie również w drugiej części 🙂
    Ścisk!

    • Ach!!!! :):):) Ekstra!!! 🙂 Naprawdę niezmiernie się cieszę, że Don i Wasze serca podbił. 🙂 Jest niezwykle uroczy w te swojej społecznej niezręczności. 🙂 Powodzenia w zdobywaniu „Efektu”, zaręczam, że Tillman i tam Was rozbroi. 😉
      Buź! :*